|
Jasnowidzenie i uzdrawianie
hipnozą w piramidzie.
Optymizm coraz bardziej
słabnie w naszym młodym, nowoczesnym społeczeństwie. Żyjemy
szybko, łatwo, ale jesteśmy zagrożeni lękiem przed przyszłością,
niepewnością jutra i brakiem perspektywy przyszłości
bezpiecznego jutra. Pojawiające się depresje, lęki, niepokoje
pogarszają nasz optymizm w kierunku czarnowidztwa.
Po wrześniowym artykule z 2006r pt. „Katastroficzne
przepowiednie w miesięczniku „Crystal” (w numerze:
Nr. 9/10
2006 rok) oraz innych
czasopismach i stronach internetowych z dr Andrzejem
Kaczorowskim psychologiem, hipnologiem, wpłynęło wiele pytań na
temat przepowiedni, czarnowidztwa i ich wpływu na naszą
przyszłość i psychikę młodego społeczeństwa z optymistycznym
podejściem do życia, świata i ludzi czy też nie zaburzonych
osobowości i optymizmu.
O
wypowiedź na ten temat poprosiłem specjalistę z dziedziny
hipnologii i medycyny naturalnej, wykorzystującego pozytywne
myślenie w swoich seansach terapeutycznych dr Andrzeja
Kaczorowskiego, znanego psychologa – hipnologa, ażeby
przedstawił swoje doświadczenia w seansach terapeutycznych
jasnowidzenia, czyli projekcji wizji przyszłości.
- Dr Andrzej Kaczorowski: Każdy człowiek ma
wpływ na swoją przyszłość. Jego myśli to indywidualnie tworzony
świat, który stanowi jedną całość. Nasze marzenia,
wizualizacje, pragnienia tworzą indywidualne myślokształty,
składające się na egregor (myślokształt) naszej rodziny,
społeczeństwa, kraju, kontynentu i świata. A co najważniejsze,
nasze myślokształty realizują się.
Wiara w powszechną zagładę i koniec świata i jego
katastroficznym wymiarze jest manifestacją własnej niechęci do
życia i nienawiści do świata, pociągiem do śmierci i przejawem
skłonności samobójczych.
Nasze życie to ciągła podróż w przyszłość. Wszyscy na naszej
kuli ziemskiej jesteśmy pasażerami życia i istnienia , pociągu
pędzącego wciąż do przodu, objeżdżającego kulę ziemską od
wschodu do zachodu i dalej wzdłuż jej osi. Kiedy przychodzi nasz
czas wysiadamy z pędzącego pociągu, a następni wsiadają. Ale
wysiadając nie zapominajmy, że ponownie wrócimy do niego, po to
ażeby coś odpracować na tej ziemi. Powinniśmy o nią dbać i nie
zanieczyszczać brudami materialnymi i mentalnymi, czyli naszymi
myślami, które tworzą w naszej przestrzeni egregor mentalny
naszych wytworzonych myślokształtów. Tworzą one wspólny egregor
mieszkańców naszej kuli ziemskiej. Wszystkie pozytywne i
negatywne myśli, czyny, emocje, lęki i bóle znajdują się w pasie
egregoru ziemskiego. Lokalne wojny i zniszczenia, drobne
katastrofy zawsze miały miejsce w naszej historii świata i to
one dotychczas miały początek w umysłach ludzi o skłonnościach
do brudnego myślenia o rzeczach złych, szkodliwych, trujących,
zagrażających. Takie negatywne myślenie zatruwa umysł, serce i
duszę. Brudny, negatywny umysł będzie przyjmował ciemne wizje o
przyszłości świata.
-
Od wielu już lat moje eksperymenty, odbiegają znacznie od
utartych ścieżek tradycjonalistów z mojej dziedziny. Szukam
ciągle nowych ścieżek w celu jeszcze większej skuteczności w
pomaganiu ludziom potrzebującym. Posiadając ogromne
doświadczenie ze stosowaniem hipnozy jako terapii, mogę
spokojnie realizować swoje nowe pomysły.
Jesteśmy na progu nowego tysiąclecia i jednocześnie zupełnie
nowej świadomości, dlatego już od dawna nosiłem się z zamiarem
zidentyfikowania powodów, tak ogromnego napływu czarnowidztwa,
związanego z kreowanym ostatnio szeroko, końcem naszego świata i
wręcz katastroficznym widzeniu zniszczenia naszej Planety.
Wewnętrznie znam tego powody i wspominałem już o nich przy
okazji innego artykułu, ale jako hipnolog - terapeuta wiem
również, że czcza gadanina nie wystarczy- trzeba to jeszcze
udowodnić. Przeprowadziłem więc, eksperyment którego zadaniem
było pokazanie zależności, pomiędzy tym, kim jest sam jasnowidz
i jaki jest stopień oczyszczenia jego psychiki, a tym gdzie i w
jakich warunkach wykonuje on to owo swoje jasnowidzenie.
Moje myśli od dawna krążyły wokół sposobu zrealizowania tego
pomysłu. W myśl zasady, że masz to, co sam kreujesz i że jak
szukasz to znajdujesz, okazja przyszła do mnie sama.
Na
mój obecny, profesjonalny kurs dla terapeutów, psychologów i
lekarzy, którzy chcą w swojej praktyce terapeutycznej zastosować
również hipnozę, pojawili się właściwi dla przeprowadzenia
eksperymentu ludzie.
Ponieważ kurs ten prowadzę w formie warsztatów, uczestniczący w
nim terapeuci wielokrotnie poddają się oczyszczaniu swojego
umysłu z przeszkadzających im w pracy i życiu prywatnym emocji.
Kilku z nich to ludzie już oczyszczeni, z jasnym spojrzeniem
poprzez swoje „trzecie oko”, innym musiałem poświęcić nieco
więcej czasu, gdyż nagromadzone emocje oraz wpływ innych jeszcze
energii, uniemożliwiały spokojne wchodzenie w wyższe
postrzeganie świata i rozkoszowanie się własnym życiem, co
pozwala jednocześnie na swobodny i twórczy oddech duszy oraz jej
samorealizację.
To zróżnicowanie pod względem stopnia oczyszczenia ich umysłu,
znacznie ułatwiło mi przeprowadzenie mojego planowanego
eksperymentu, w którym zgodzili się wziąć udział.
Osobiście od lat interesuję się piramidami. Na świecie jest ich
wiele. Wszystkie one poprzez swój kształt tworzyły statyczne
pola sił, oddziaływujące na ludzi i otoczenie. Kryje się za tym
znane nam prawo, że już sam kształt obiektu wystarcza do
wytworzenia określonego pola energetycznego. Istotna rolę
odgrywają ponadto, użyte do jego budowy materiały, dlatego
trzeba je bardzo starannie dobierać.
Konstrukcją najbardziej wartościową, w odniesieniu do precyzji i
technologii, była i jest niewątpliwie piramida Cheopsa w Gizie,
oddziałująca niegdyś polem energetycznym w promieniu 3000 km.
Stworzyła ona podwaliny naszej dzisiejszej technicznej
cywilizacji. Przeniosła ludzi ze świadomości ery kamienia
łupanego w czasy nowożytne.
Wszystkie
stare piramidy miały statyczne pola wpływające korzystnie na
człowieka i jego środowisko oraz inicjujące rozwój kulturowy.
Siły piramid daleko wykraczają poza wszystko, o czym jesteśmy w
stanie pomyśleć. Piramidy znane są już od starożytności. Co
niektórzy uważają, że początków uzdrawiania hipnozą należy
szukać pod piramidami, gdzie kapłani wykorzystywali hipnozę nie
tylko do uzdrawiania. Uważam, że hipnoza jest stara jak człowiek
i jego cywilizacja. Uzdrawianie i hipnozę na pewno wykonywano w
piramidach. Wiąże się to ze wspaniałą energią piramid, która
wytwarza wysokie wibracje ułatwiające pełną regulację organizmu.
Na seansach, spotkaniach, gdzie przewidywano koniec świata
wiele mówiono na temat piramid. Jak mi wiadomo to w piramidach,
w stanie autohipnozy met. Silvy przewidywano koniec świata na
2012 rok co oczywiście znalazło swojego negatywne odczucie w
społeczeństwie. Jak pisałem w artykule wrześniowym, że
głosiciele rychłego końca to ludzie o silnej fobii lękowej
zwanej syndromem nieuniknionej śmierci. Czarnowidztwo uważam za
chorobę umysłu. Głosiciele końca potrafią mamić obietnicami dla
wybranych (zwykle 144 000) w tysiącletnim Królestwie pokoju,
szczęśliwości i nagrodzie za głoszenie i ofiarność czarnych,
ciemnych, tragicznych myśli rodem z piekieł historii.
Umysł
pełen jednak odrażających wizji nieszczęść i katastrof będzie po
śmierci przyciągany do sfery wiecznego cierpienia. Jeśli nie
chcemy aby z nami czyniono coś co jest nam niemiłe i
nieprzyjemne, to nie powinniśmy czynić tego innym, ani myślą,
ani sercem, ani czynem, ani w jakikolwiek inny sposób. W
prostszym układzie wizja nieszczęść może nas spotkać w osobistym
wymiarze. Jeśli wyobrażaliśmy sobie, że świat zostanie
unicestwiony w ogniu i spalony w płomieniach, to nasz światek w
postaci domu, rodziny i nas samych może spłonąć od zaprószonego
ognia. Będzie to przeżycie osobistego piekła. Jeśli chcieliśmy
świata niszczonego powodziami, trzęsieniami ziemi, to jakaś
kolejna powódż lub trzęsienie ziemi, może tylko górniczy zawał
może pozbawić nas życia lub uczynić kalekami żyjącymi w świecie
cierpienia. Nie należy bowiem innym nawet myślą czynić tego,
czego nie chcielibyśmy aby nam czyniono.
Czy rok 2012 przyniesie światłość czy ciemność? Jestem pewien,
że jasność, optymizm i zdrowie. W piramidach nie ma miejsca na
ciemność. Dlatego postanowiłem osobiście sprawdzić jaki wpływ ma
energia piramid na naszą psychikę (myśli, przekonania) i
otaczającą nas rzeczywistość.
Tak więc, właśnie piramidy miały być tym głównym narzędziem w
moim eksperymencie z efektem jasnowidzenia, ale gdzie je
znaleźć? Mam jechać do Egiptu?
Problem rozwiązał się sam! Na moim kursie pojawili się bowiem,
nie tylko psychoterapeuci i lekarze, chcący poszerzyć zakres
swoich umiejętności, ale również terapeuci, którzy swoje terapie
wykonują już z udziałem właśnie piramid i to znacznie różniących
się od siebie i dobrze znają ich możliwości. To dzięki tym
ludziom właśnie, udało mi się przeprowadzić mój planowany od
dawna eksperyment. Ludźmi tymi są: Mirosław Kaczor
psychoterapeuta, kręgarz z Mąkowicy koło Bełchatowa, ze swoją
tradycyjną piramidą kształtu oraz Irena i Adam Mielimąkowie z
Rybnika na Śląsku, ze swoimi autentykami Podwójnych
Energetycznych Piramid Horusa opatentowanymi i wyprodukowanymi w
Kyborg Instytucie w Niemczech przez ich uduchowionego twórcę,
Haralda Alke.
Pan Mirosław od wielu lat pracuje jako energoterapeuta,
uzdrawiający ludzi w zbudowanej przez siebie w ogrodzie, dużej
piramidzie tradycyjnej, zaś Irena Mielimąka prowadzi terapie
relaksacyjne z autohipnozą i pranajamą oraz zabiegi uzdrawiania
poprzez terapie Reiki wewnątrz dużych, bo wysokich na 1,8 i 2,7
metra, podwójnych energetycznych konstrukcji autentyków Piramid
Horusa w Rybniku na Śląsku.
Tradycyjną
piramidę wszyscy znamy od tysięcy lat. Nowatorską formę Piramidy
Horusa tworzą dwie piramidy. Jedna mniejsza odwrócona w drugiej
większej. Obie połączone są w swym środku berłem akrylowym
wypełnionym 7 kg. przepięknych wibracyjnie kryształów ametystu.
W mniejszym modelu piramidy ogrodowej Horusa, znajdują się zaś,
posiadające uzdrawiające właściwości, granaty.
Prawie każdy człowiek odczuwa strumień energii w rękach bądź
ciele, gdy znajduje się w pobliżu tej piramidy, chyba ze
pozostaje w postawie zamkniętej. Szczególnie silnie odczuwalne
jest to promieniowanie , gdy wejdzie się do jej wnętrza i
przytrzyma akrylową, wypełnioną kryształami oś. Wielu już
terapeutów i radiestetów testowało Energetyczne Piramidy Horusa.
Wszyscy oni zgodnie stwierdzili, mocne, dynamiczne i pozytywne
promieniowanie, wywołane strumieniami życiodajnej prany (Energii
Życiowej). Dzięki niej powstaje silne pole oddziaływania, w
którego zasięgu łatwiej jest nam utrzymać w równowadze i
harmonii własne pole energetyczne, chroniąc się jednocześnie
przed szkodliwymi wpływami otoczenia. Osoby mające większą
wrażliwość, mogą to dobroczynne, energetyczne pole sił nie tylko
odczuć, ale i zobaczyć, podobnie jak postrzega się ludzka aurę.
Całe strumienie wypływającej prany dostrzegalne są gołym okiem.
Ludzie sensytywni dostrzec mogą również kolory wokół tej
piramidy.
Gdy
w piramidzie o tradycyjnej budowie, tzw. niekorzystna zieleń
ujemna znajduje się na całym poziomie poniżej 1/3 jej wysokości,
tutaj w podwójnej Piramidzie Horusa, dominuje olbrzymia ilość
energii koloru białego oraz indygo. Minimalne pasemko ujemnej
zieleni służy jedynie dobroczynnym i uzdrawiającym energiom jako
nośnik i jest prawie niezauważalne. To przy tradycyjnych
piramidach nigdy nie było możliwe, ale też i w starożytności
występowało minimalne skażenie środowiska. Ludzie byli znacznie
silniejsi. W starożytnym Egipcie, wielka piramida wykorzystywana
była między innymi do podwyższania wibracji najważniejszych
kapłanów oraz faraonów, którzy medytowali w niej. Służyła ona
też do uzdrawiania. Dzisiaj ten tradycyjny typ piramidy jest
zbyt słaby ze względu na rosnące na naszej planecie skażenie w
postaci elektrosmogu, elektrostresu, hałasu, oraz wielu innych
zakłóceń energetycznych i szkodliwości. Ludzie niestety są
poddawani ciągłym próbom przez niewidoczne dla oka trucizny oraz
zakłócenia, które osłabiają odporność zarówno fizyczną jak i
psychiczną. W dzisiejszym szkodliwym dla życia świecie, trudno
jest się skoncentrować na sobie i własnym wewnętrznym głosie.
Ludzie chorują, a ich wibracje są coraz niższe. Zatracili swoją
pradawną o sobie i środowisku wiedzę. Potęgowane jest to
nieustannym bombardowaniem umysłów negatywnymi informacjami w
mediach, agresją ze środków masowego przekazu oraz strachem o
przeżycie i dalszą przyszłość materialną. Do tego dochodzą
katastroficzne wizje kreowane przez chore umysły.
Życiodajna
energia ( prana) jest niszczona przez pestycydy, nieodpowiednie
oświetlenie w domach i miejscu pracy, przez zanieczyszczone
truciznami powietrze takich jak smog, kurz, radioaktywność.
Ludzie chorują, a niewłaściwie dobrane leczenie wspomagane jest
niejednokrotnie bezwartościowymi i wręcz trującymi lekami, które
tylko napełniają konta wielkich korporacji farmaceutycznych,
pogarszają kondycję i tak już słabnących ludzi. Gatunek ludzki
degraduje się. Odpowiedzią na te cywilizacyjne szkodliwości, są
właśnie nowatorskie konstrukcje zwane Piramidami Horusa, których
siła pozytywnego oddziaływania na wszystkie istoty żyjące, w tym
także ludzi jest ogromna. Wysokie wibracje ich życiodajnej
energii, są jak balsam dla zmęczonych życiową gonitwą ludzi. W
ich energii na powrót zaznać można spokoju, ukojenia, relaksu,
kontaktu ze Stwórcą oraz istotami z wyższych wymiarów. Ich
światło wspomaga koncentrację w medytacji oraz wyostrza
intuicję, którą starożytni egipscy kapłani tak wspaniale
rozwijali i wzmacniali w swojej wielkiej piramidzie.
Ja swój eksperyment z jasnowidzeniem miałem okazję przeprowadzić
właśnie w tych przepięknych nowoczesnych konstrukcjach, jak
również mogłem porównać uzyskane efekty w tradycyjnej piramidzie
o wielekroć słabszym niż Piramidy Horusa działaniu. Pośród wielu
dobroczynnych właściwości, piramidy Horusa neutralizują
promieniowanie cieków wodnych, stref geopatycznych, wzmacniają
organizm czyniąc go odpornym na skażenia środowiska oraz
wzmacniają efekty terapeutyczne i leczenie. Przywracają utracone
siły, stabilizują równowagę emocjonalną i psychiczną, poprawiają
przepływ energii w kanałach energetycznych ( meridianach)
naszego ciała powodując lepsze ukrwienie, opóźniają procesy
starzenia się organizmu oraz wspomagają tak zwane
odproblematycznianie umysłu zwane inaczej rozwojem duchowym.,
znacznie ten proces przyspieszając. Ich ochrona przed
elektrosmogiem i szkodliwymi negatywnymi energiami jest wprost
niewiarygodna. W ich otoczeniu przyroda rozwija się tak bujnie,
jak w miejscach nieskażonych dotąd cywilizacją techniczną. U
Ireny i Adama jest to widoczne bardzo wyraźnie ze względu na
specyficzne, pod względem ogromu zniszczeń śląską działalnością
kopalnianą, miejsce.
Sami
więc Państwo widzicie, kogo zesłały mi siły wyższe dla mojego
eksperymentu z jasnowidzeniem. Jako terapeucie chodziło mi
zawsze o wyciagnięcie dobra z człowieka i wzmocnienie w nim tego
właśnie potencjału. Czytelnikom nastawionym bardziej racjonalnie
i technicznie chciałbym w tym miejscu przybliżyć pojęcie
intuicji. Intuicja to inaczej podszept. Naukowcy nie mają
żadnych problemów z zaakceptowaniem intuicji. Bez niej nie można
by było ogłosić żadnych nowych zasad czy formuł. Mało jednak
zajmują się jej definicją oraz co jest jej źródłem? Jeśli bowiem
ktoś ulega podszeptom, to musi istnieć ktoś, kto podszeptuje.
Powinien to robić nasz wewnętrzny głos, który pochodzi od
inspiracji Boga Najwyższego bądź kogoś z jego wysokiej
wibracyjnie, świetlistej hierarchii . Zdarza się jednak, że
mniej oczyszczone umysły słyszą podszepty niskich energii
zalegających Ziemię oraz nie oczyszczone umysły nieświadomych
ludzi, które nie zawsze są przyjazne, a niejednokrotnie wręcz
wrogie i nastawione na strach i zniszczenie.
Swój
pierwszy eksperyment w tym roku przeprowadziłem u P. Ireny i
Adama Mielimąka, pod piramidą Horusa. Seansowi hipnozy poddałem
kilka osób. Wśród nich była 12 letnia dziewczynka z silnymi
objawami depresji i lęków. Stwierdziłem u niej obecność bytów,
ciemnych energii, które swoimi podszeptami mocno utrudniały jej
życie. Dlatego należało je usunąć. Pod piramidą było to łatwe.
Jasna energia piramidy szybko wypchnęła te byty daleko stąd – do
białego światła.
Następny eksperyment z jasnowidzeniem przeprowadziłem w grupie
moich uczniów, w piramidzie klasycznej p. Mirosława. Na moje
medium wybrałem p. Justynę Kowalską z Bytomia. Kilkakrotnie już
z nią prowadziłem terapie oczyszczające, tak, że jej trzecie oko
było w miarę jasne i czyste od zalegających negatywnych energii.
Zaczęła widzieć obrazy stosunkowo niedawno, ale jej emocje były
już na bardzo dobrym poziomie.
Znajdowaliśmy się we wnętrzu tradycyjnej piramidy Mirosława, na
jej 2/3 wysokości, gdzie było miejsce do medytacji i terapii. P.
Justyna łatwo wchodzi w stan hipnozy, jest bardzo dobrym medium.
Cała grupa została wprowadzona wcześniej w stan hipnotycznej
medytacji tak, że mogłem swobodnie dobrać z grona uczestników
osoby o bardziej zanieczyszczonym trzecim oku celem pokazania
ich wizji. Podczas całego jasnowidzenia z nakierowaniem na rok
2012 wieloma mniej oczyszczonymi uczestnikami wstrząsały
negatywne emocje. Wychodziły lęki, które znacznie utrudniały
pracę Justyny tak, że musiałem ochraniać jej pole światłem.
Wizje
były iście katastroficzne i niczym nie różniły się od już
istniejących i szerzących się po świecie przepowiedni o
zagładzie. W pewnym momencie Justyna zobaczyła jakiś olbrzymi,
czarny byt, który przyglądał nam się z czubka naszej tradycyjnej
piramidy. Najwyraźniej chciał nas przestraszyć. Justyna
natychmiast zorientowała się, że wizja, którą snuł jeden z
uczestników pochodzi od tego właśnie złowrogiego dla nas bytu.
Niektórzy z uczestników zaczęli się go bać, tak ,że musiałem
interweniować, żeby uspokoić ich emocje . Justyna mówiła, że
zagłada planety ma nastąpić z powodu nagromadzenia takich
właśnie bytów. One chcą żeby ludzie się bali. Kreują strach,
którym się żywią. W rzeczywistości, to sami ludzie je stworzyli
w swoich umysłach przez całe wieki przemocy, strachu i
cierpienia. Ludzie sami tworzą te katastroficzne wizje w swoich
chorych, nie oczyszczonych umysłach, wysyłając destruktywne
myśli o strachu, biedzie i cierpieniu w pole całej pozostałej
zdrowej jeszcze reszty oraz w pole całej planety, zatruwając
zdrowe umysły jak groźna śmiertelna epidemia. Justyna sama
widziała te czarne obrazy ludzkiego cierpienia, bo jeszcze nie
wszystkie negatywne emocje udało jej się przepracować. Jej
trzecie oko było jeszcze zanieczyszczone starymi emocjami, tak
że zanieczyszczone były również jej wizje niczym nie
przypominające jasnowidzenia a nazwać je należy raczej
czarnowidztwem.
Piramida pana Mirosława
znajduje się na pięknej górze pełnej zieleni z otwartą
przestrzenią i pięknymi widokami krajobrazu z kompleksem
wypoczynkowym, basenem oraz miejscem do wypoczynku, relaksu i
medytacji, w pięknych kręgach kamiennych o cudownej
uzdrawiającej mocnej energii. Na tej górze powstaje nowa
piramida projektu pana Mirosława, z drewna, z gabinetami
terapeutycznymi i rehabilitacyjnymi na miarę naszych czasów.
Jest to piękna kompozycja piramid, w której przeprowadza się
terapię i uzdrawianie.
Jasnowidzenie
w piramidzie przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
Wprowadziłem w hipnozę pana Mirosława i jego pomocnika przy
budowie piramidy, pana Antoniego. W hipnozie reinkarnacyjnej ci
panowie widzieli swoje wcielenie w okresie budowy piramid w
Egipcie. Pan Mirosław widział siebie ze szkicami piramid na
papirusach, które projektował, a pan Antoni był budowniczym
piramid. W czasie hipnozy reinkarnacyjnej pan Mirosław odtworzył
wymiary piramid i ich sposób budowy poprzez wykorzystanie
energii przyrody. Ten opis pozostawiliśmy do realizacji dla pana
Mirosława w obecnym życiu. Ciekawe, czyżby w obecnym życiu pan
Mirosław spotkał się z panem Antonim, ażeby ponownie budować
piramidy, które mają pomóc uzdrawiać ludzi i nie tylko.
Jak okazało się w jasnowidzeniu, piramidy budowane przez niego
mają również ochraniać naszą planetę przed zbliżającą się chmurą
(ergregorem) ciemnej energii wytworzonej przez ludzkie ciemne
myśli, czarnowidztwo, złość, gniew, ból, pretensję, agresję
tworzące złe moce.
W trakcie seansu jasnowidzenia w hipnozie, pod piramidą
uczestniczył mgr Jarosław Filipek. W czasie seansu jasnowidzenia
pod piramidą pan Jarek miał jasne wizje budowy przyszłych
piramid.
-
„Po zamknięciu oczu dość szybko uzyskałem stan autohipnozy. W
pewnym momencie poczułem że moje ciało sztywnieje i trochę się
wykręca. To był sygnał, że jestem głęboko w stanie hipnotycznym.
Wtedy zadałem sobie pytanie: „Co nas czeka w roku 2012” Bardzo
szybko pojawił kolorowy obraz, jak na jawie. To był Egipt. Ja
tam byłem. Stałem przed piękną prawie nową piramidą. Piękne
hieroglify połyskiwały w słońcu. Pozwolono mi wejść do środka.
Długo błądziłem sam w labiryncie korytarzy. Nagle stanąłem przed
ścianą. Przede mną znajdowały się drzwi do kilku pomieszczeń.
Tak gładkie, że otworzyć którekolwiek wydawało się
niemożliwością. Przyjrzałem się im bliżej. Na drzwiach przede
mną wród różnych gładkich napisów ujrzałem cyfrę: 2012. Byłem u
celu. Nie wiedziałem co robić. Zamknąłem oczy i poprosiłem
swojego opiekuna duchowego o wsparcie. Moja modlitwa została
wysłuchana. Nagle ściana z napisem 2012 zaczęła się zapadać.
Prawie bezszelestnie zsunęła się do jakiejś zapadni. Wszedłem do
nowego pomieszczenia. To było ciekawe. Większą część komory
zajmowały 2 odwrócone piramidy, stykające się czubkami. Podstawą
dolnej była podłoga, zaś górnej sufit. Widok był nieco
przygnębiający. Dolna piramida świeciła jakimś mleczno żółtym
światłem, ale jej blask jakby przygasał. Ta górna była ciemna,
szara i posępna. Wyglądało, jakby dźwigała jakiś olbrzymi
ciężar. Przez jej ściany przesączały się jakieś ciemne opary.
Miałem wrażenie, że w środku jest całe zło nagromadzone przez
wieki przez człowieka. Wszystkie złe myśli i uczynki, całej
planety. Dolna piramida jakby poddawała się. Wyglądało, że może
nie wytrzymać i wypuścić na wolność całe, nagromadzone zło. Co w
takim razie z rokiem 2012? Kiedy o tym pomyślałem zobaczyłem
obraz Ziemi zasnutej ciemnymi oparami, w niektórych miejscach
martwej. A jednak całej, zwartej. Wtedy przyszła mi do głowy
taka myśl: „Czy ta noc nad Ziemią nigdy się nie skończy? Szybko
dostałem odpowiedź. W kilku punktach Ziemi rozjaśniło się nowe
światełko: żółte, intensywne. Co chwila pojawiały się nowe.
Patrząc z góry mogłem zobaczyć, że to rozjaśniają się nowe
piramidy (raczej Horusa). Ich położenie nie było przypadkowe.
Leżały na skrzyżowaniach najważniejszych dróg (arterii
komunikacyjnych) naszego globu, tworząc jakby regularną siatkę.
Kiedy wszystkie punkty świetlne (piramidy) zajęły swoje miejsce
Ziemia znów pokryła się jasnym światłem. To światło (energia)
powoli wypchnęło całą szarość, ciemność poza horyzont, daleko od
Ziemi. Na Ziemi nastał nowy dzień, który nie zależał już od
słońca czy księżyca. Ziemia stała się czysta i samowystarczalna.
Ta jasna, słoneczna wizja napełniła mnie spokojem i poczuciem
bezpieczeństwa. Od tej pory już z pełnym optymizmem patrzę w
przyszłość.
Podobny eksperyment z
jasnowidzeniem przeprowadziłem w piramidzie Horusa.
Oczyszczone z zanieczyszczeń emocjonalnych i energetycznych
medium, z wypracowanymi medytacyjnie w strumieniu energii tych
piramid wysokimi wibracjami, w sposób niezmiernie łatwy i szybki
weszło w stan hipnozy, za pomocą której przedstawiło nam obrazy
z końca roku 2012 i później. We wnętrzu Energetycznej Piramidy
Horusa nie mieliśmy żadnych zakłóceń. Żadne obce energie nie
zakłócały nam naszej pracy podczas eksperymentu z
jasnowidzeniem. Niezwykle silna pozytywna energia Piramid Horusa
umożliwiała nam patrzenie wysoko i daleko w przyszłość. Medium
-pani Ania niezmiernie spokojna i opanowana pomimo, że nie
wszystkie obrazy można było uznać za rodzące spokój. Pani Ania
została wytypowana na medium jasnowidzenia w hipnozie spośród
innych pięciu uczestników seansu. W trakcie seansu uczestniczyła
dr Zofia Górnicka, lekarz medycyny, która uznała eksperyment za
zjawisko niespotykane i niesamowite. Dr Zofia Górnicka wyraziła
zdziwienie obserwując wyraz twarzy medium, zachowanie w trakcie
seansu oraz sposób reagowania było tak wyraziste jakby osoba w
hipnozie przeżywała to zdarzenie prawdziwie i na żywo obserwując
go.
Oprócz opisów zakłóceń, jakie mogą wystąpić na Planecie, widać
było spokój i pewność, że wszystko co się dzieje jest wynikiem
tego, co ludzie o zmąconych wielowiekowymi lękami i niepewnością
jutra, zdołali sami wytworzyć. Były jednak miejsca jasne i
niczym niezmącone. Tam panował ład, spokój i opanowanie.
Właściwie obraz Ziemi wcale się nie zmienił. Jest podobny do
tego, jaki znamy obecnie. W niektórych tylko miejscach ludzie
byli bardziej rozdrażnieni i z objawami autodestrukcji. Obraz
Ziemi zawierał w sobie ciemne, prawie czarne ogniska zapalne,
ale były też liczne miejsca jasnego spokoju i harmonii ,
wypełnione światłem. Tak jakby spośród ciemnej nocy wyłaniały
się świecące w górę latarnie z szerokim polem jasnego światła.
Tych miejsc było na Planecie niezmiernie dużo. Ziemia
przypominała rozświetlone w nocy olbrzymie miasto z pełną
iluminacją istniejących w nim świateł. Tych świateł przybywało,
aż w końcu było ich tak dużo, że ciemnych, a raczej
nieoświetlonych miejsc było już bardzo niewiele. Te ciemne
miejsca, według mojego medium to były nagromadzone ludzkie
negatywne emocje, wynikające z wielowiekowego ucisku i
cierpienia. To była zmaterializowana agresja, złość, nienawiść,
lęki, strach, ból i ludzkie cierpienie.
-„Widzę jakieś wielkie ciemne porzucone budynki. Jakby banki, a
może to są świątynie...? Nie widzę dokładnie, co to jest. Jakieś
poprzewracane platformy jakby wiertnicze ...? Jakby szyby
naftowe...? Nie widzę dokładnie. Tak teraz widzę. To są
porzucone szyby naftowe”.
W dalszym opisie ta ciemność stopniowo była rozświetlana miłym
dla duszy światłem, które niezmiernie łagodnie i spokojnie
rozszerzało się oświetlając coraz to nowe ciemne jeszcze
obszary. Na pytanie, czym jest to światło, usłyszałem ze
zdziwieniem: To są ludzkie uczucia. To jest Miłość. To jest
spokój i radość. To są jakieś błyszczące konstrukcje. Nie widzę
dokładnie. Bardzo błyszczą. Jakby konstrukcje w kształcie
piramidy. Tak. To są piramidy. To są Piramidy Horusa. Jest ich
już bardzo dużo. Niezliczona wprost ilość. Świecą się w Słońcu.
Mienią wszystkimi kolorami. Jest bardzo jasno. Widzę cały
świecący ciąg tych piramid. Takich podobnych ciągów ich kilka.
Widzę dużo wiatraków. Jest ich bardzo dużo. Kręcą się wesoło.
Ziemia wokół nich jest zielona. Widzę dużo błękitu i zieleni.
Jest dużo dzieci. Jest tez dużo ludzi dorosłych. Dzieci śmieją
się. Idą ze swoimi rodzicami na łąkę nad rzeką. Bawią się razem
z nimi. Śmieją się głośno. Pluskają się w czystej i
przeźroczystej wodzie. Gonią jakieś rybki. Cieszą się i śpiewają
. Takich wesołych rodzin widzę bardzo dużo. Czuję wielką radość
i przyjaźń. Jest radość. Jest dużo Miłości. Wielu ludzi
medytuje. Oni stoją lub siedzą i się modlą. Coś śpiewają. Jakieś
spokojne melodie. Machają do siebie z radością. Mojemu medium
łzy wzruszenia ciekną po policzkach. Śmieje się płacząc. Widać
jak jest wzruszona i się cieszy. Zaczyna śpiewać piosenkę. Nuci
melodię uśmiechając się. Po chwili mówi, że już nie ma
ciemności. Jest tylko światło i radość. Wokoło jest przepięknie.
To była niezmiernie radosna wizja roku 2012 i później. Moje
medium powoli wracało do naszej rzeczywistości. Na twarzy
pozostał uśmiech i jeszcze mokre łzy wzruszenia. Widać było, że
jest szczęśliwa...
„Wracając do mojego artykułu Cristal 9/10 2006r. pt.
Katastroficzne przepowiednie, chcę przypomnieć, że był on
adresowany do ludzi z kręgu metody: „Silvy”. Sam propaguję tę
metodę jako opartą na technikach autohipnozy. Jest ona bardzo
dobra, potrzebna i ważna dla osób z problemami lęków, emocji, z
brakiem poczucia pewności i wiary w siebie, zagubionych w
dzisiejszych czasach. Ale nie powinna być ona wykorzystywana w
celach wróżenia, czarnowidztwa, pesymizmu i pobudzania lęku,
niepokoju przed przyszłością”.
Z punktu widzenia hipnoterapeutycznego etyki i moralności
terapeuty podtrzymując wizję katastrofy i zagłady czynimy swoją
myślą ogromną zbrodnię. Łamiemy prawo natury mówiące: „Nie
zabijaj, nie krzywdź, nie zadawaj bólu ani cierpienia istocie
żyjącej.
Poprzez hipnozę ćwiczymy siłę myśli, to dlaczego pozwalamy sobie
na użytkowanie jej dla zbiorowego i powszechnego mordu
rujnującego naszą planetę i całe istniejące na niej życie? Taki
kierunek jest amoralną, zbrodniczą i szatańską psychotroniką.
Ludzie o skłonnościach samobójczych, ludzie o wielkiej
nienawiści do otaczającego świata, nienawidzący społeczeństwa,
tacy u których wylęgła się obsesyjna fobia nieuchronnej śmierci,
ludzie nieuleczalnie chorzy, także opętani przez duchy zmarłych
i demony - oto potencjalni wyznawcy w ruchach priorytetowo
wierzących w koniec świata. Tacy, jeśli wyznaczony termin okaże
się kolejnym urojeniem - a zawsze tak będzie - zdolni są do
zbiorowego samobójstwa. Mogą też skierować swoje złowróżbne
urojenia na inne tory.
Cóż się dzieje, gdy oczekujesz końca świata z nadzieją i obawą?
Siłą własnych myśli zmierzasz do miejsca, gdzie rzeczywistość
jest taka jak twoje wyobrażenia (obawy i nadzieje, lęki i
oczekiwania). Jeśli umysł jest pełen samozniszczenia i wizji
katastrofy, która unicestwia, wtedy - jeśli nawet nie popełnisz
samobójstwa jak adepci w Gujanie.
Wiemy jak potężnie działa nieustanna modlitwa, silna i częsta
sugestia lub wizualizacja. Znamy siłę psychiki i potęgę
myślenia. Zaprzestańmy więc wspierania myślą wizji zagłady,
cierpienia, zniszczenia i wszelkich katastrof. Utrzymujmy czysty
umysł i pogodę ducha. Utrzymujmy serca czyste i wolne od
wszelkich obrazów zbrodni, zniszczenia i unicestwienia tak ludzi
jak i planety. Uwolnienie często wymaga silnego egzorcyzmu. Ta
sama siła, która przyciąga ludzką uwagę do oglądania filmów
grozy, horrorów i zbrodni, jest też siłą napędzającą widmo
powszechnej zagłady naszej pięknej planety. Ta sama siła wyzwala
porywy zbrodniczej agresji u potencjalnych zbrodniarzy i
morderców. Jest to siła piekielna, satanistyczna
Przeprowadzony przeze mnie eksperyment jasno pokazał
zależności, pomiędzy tym, kim jest sam jasnowidz i jaki jest
stopień oczyszczenia jego psychiki, a tym gdzie i w jakich
warunkach wykonuje on swoje jasnowidzenie. Dlatego
cieszmy się życiem i myślmy pozytywnie, a taka będzie nasza
przyszłość. A moje jasnowidzenie i uzdrawianie w
hipnozie wyzwala zdrowie i optymizm i to daje nam piękną
przyszłość do zaproszenia wszystkich ziemian na następne wieki.
Andrzej Kaczorowski
Tel.
0601 99 70 17,
www.hipnolog.pl
Zapraszam
do dyskusji na w/w tematy. Opinie i zapytania prosimy przesyłać
na adres:
email.
poczta@hipnolog.pl ,
|